RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Bez kategorii’

Rozdział 1

11 gru

Minęły dwa miesiące. Dwa długie miesiące od początku roku szkolnego. Dorcas siedziała w Sowiarni oglądając album ze zdjęciami, które przyjaciółmi. Spojrzała na fotografię, na której Black ją całował. Westchnęła. Dlaczego nie mogę go wyrzucić z pamięci?. Usłyszała kroki, szybko schowała album, i zabrała się za „pisanie listu”. Osoba, która tu zajrzała nie zobaczyła nikogo, kogo mogła się spodziewać, gdy kroki ucichły ciemnowłosa dziewczyna opuściła swoje ulubione miejsce.

 

Lily wraz z Ann szły w kierunku Wielkiej Sali. Ruda była wniebowzięta, Potter dał jej spokój. Ale ciekawe na jak długo?

- Lil, to że się nie odzywa to nie znaczy, że nie wymyśla czegoś ze swoimi kumplami. – Tłumaczyła jej po raz kolejny jasnowłosa dziewczyna

- Może masz racje – Poddała się Evans. Podszedł Remus, a niebieskooka się lekko zarumieniła.

-  O cześć Remus – przywitała się Rudowłosa

- Cześć. Nie widziałyście może gdzieś Dorcas? –  Zapytał

- Nie – Powiedziała szczerze.

- Spoko – odwrócił się i poszedł w stronę wielkich dębowych drzwi

Może będzie u Hagrida - pomyślał

 

Tymczasem Dorcas siedziała u Gajowego, tu czuła się bezpiecznie. Piła herbatkę, a Hagrid dał jej ciastka, które były twarde jak kamień, nie chcąc go obrazić zjadła je.

- Jak tam Dorcas? – zapytał Rubeus

- Jakoś leci, odkąd mnie zdradził minął rok, ale to jest trudne do zapomnienia. Wszędzie go widzę z tą lalą, a do tego Lily nie chcę ze mną w ogóle rozmawiać  - Wytarła łzę.

- Dori, nie warto. To kretyn. Ty masz bardzo wielkie powodzenie w całym Hogwarcie, a przyjaciółek możesz mieć mnóstwo  - powiedział Hagrid podając jej chusteczki. – Głowa do góry, kochana. Idź się szykuj dziś impreza u was w Pokoju Wspólnym – uśmiechnął się do niej. Ktoś zapukał do drzwi. Kieł zaszczekał, Rubeus otworzył.

- O cześć, Remus – przywitał go radośnie – Wejdź – przepuścił go w drzwiach, a Kieł podbiegł do niego zaskomlał wesoło  i obślinił mu szatę. Fuj. Dorcas podeszła do niego dając mu chusteczkę, by wytarł ślinę.

-  Dorcas, gdzie byłaś przez tyle czasu? – zapytał z troską w głosie.

- W różnych miejscach, Remusie – westchnęła.

- Dobra dzieciaki zmykać bo zaraz macie lekcje. – powiedział – Głowa do góry Dori, on nie dostrzega takiej pięknej dziewczyny jak ty, a Lily się nie przejmuj. – powtórzył. – Bawcie się dobrze na imprezie

- Yy.. Hagrid? – spytał zszokowany Lunatyk

- Tak?

- Skąd wiesz o imprezie – powiedział zdziwiony

- Cholibka! Przecież widziałem jak Sy.. yy – zmieszał się i spojrzał na brunetkę, a ona dała mu znak by mówił – Syriusz z James’em przemycali jedzenie i picie z kuchni – przyznał – No dobra mykajcie na lekcje już.

Remus całą drogę przegadał z Dorcas. Pamiętał ją jak była małą piegowatą dziewczynką. Śmiali się z dowcipów jakie opowiadał gryfon. W ich stronę biegła rudowłosa, a za nią blondynka. Zatrzymały się. Panna Mandy spłonęła rumieńcem na widok Lupina. Skarciła się w myślach

- Dorcas chciałyśmy z Tobą pogadać – rzekła bez ogródek

- Spoko, ale to po lekcjach. – powiedziała z sztucznym uśmiechem.  Poszli w trójkę w stronę szkoły. Po jakiś dziesięciu minutach byli w lochach.

Huncwoci obmyślali kolejny dowcip. Brunetka spoglądała na pewnego przystojnego huncwota, a potem na Luckas’a. Miała plan, doskonały plan. ‚Ślimak’ tłumaczył działanie eliksiru miłosnego. Podszedł do ławki, w której siedziała niebieskooka gryfonka.

- No to panna Meadowes powie mi co przed chwilą mówiłem – powiedział, a wszyscy utkwili w ślicznej brunetce wzrok

- Chodzi panu o eliksir miłosny? – spytała, a on westchnął rozczarowany.

- Tak – powiedział

- Eliksir miłosny to inaczej Amortencja, która nie wzbudza prawdziwej miłości lecz obsesje.  Zapach amortencji każdy odczuwa inaczej, w zależności od tego, co go najbardziej pociąga – wyrecytowała gryfonka

- 10 punktów dla Gryffindoru – rzekł uradowany Slughorn. – Na następnej lekcji go uwarzycie. – Zadzwonił dzwonek. Wszyscy prawie wybiegli z klasy.

Dorcas powoli szła w stronę schodów. Ktoś dotknął ją w ramię i odwróciła się.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Prolog

08 gru

Wrzesień, a dokładnie pierwszy.  Początek roku szkolnego. Peron był zatłoczony niektórzy uczniowie żegnali swoje rodziny, a pozostała część szukała swoich znajomych.Ruda osóbka była z tych drugiej grupy. Rozglądając się za swoją najlepszą przyjaciółką wpadła przypadkiem na pewnego chłopaka. Gdyby był to jakiś inny chłopak szczerze by powiedziała, że to szczęście, ale tym chłopakiem był nie kto inny jak – James Potter. Lily westchnęła. 

Dlaczego - pomyślała 

- O, Liluś umówisz się ze mną? – zapytał z zadziornym uśmieszkiem na twarzy i poczochrał swoje włosy
- Nigdy w życiu, Potter! – wycedziła przez zaciśnięte zęby – A teraz proszę zejdź mi z drogi bo marnujesz mi tlen – powiedziała i poszła dalej szukać Dorcas.

Tymczasem panna Meadowes zawzięcie kłóciła się z Blackiem
- Oddaj mi ten zeszyt! – krzyczała na niego
- Oj, Meadowes, Meadowes – wyszeptał jej do ucha
- Co do jasnej cholery chcesz ode mnie?! – krzyczała nadal
- Hmm dużo rzeczy, Dorcia – powiedział uwodzicielsko Syriusz
- Idiota! – fuknęła wkurzona, i wyrwała mu zeszyt.

W oddali zobaczyła Lily szybko do niej pobiegła
- Lily! – krzyknęła uradowana widokiem przyjaciółki i przytuliła ją bardzo mocno
- Nie duś mnie, Dori – zaśmiała się melodyjnie zielonooka i wyswobodziła się z uścisku najlepszej przyjaciółki.
- Przepraszam – powiedziała Dori robiąc słodkie oczka i obie wybuchły niekontrolowanym śmiechem. – Choć zająć przedział bo nie chcę siedzieć z tymi kretynami – wskazując na huncwotów
- Myślimy o tym samym – powiedziała Lily próbując zachować powagę, lecz nie udało się.  Weszły do pociągu i szukały wolnego przedziału. Po chwili znalazły przedział. Długo nie nacieszyły się wolnością, gdyż do przedziału weszli huncwoci. Dziewczyny spojrzały po sobie.
- Cześć, Liluś – przywitał się Rogacz – Cześć Dorcas
- Czego chcesz, Potter – syknęła Evans
- Ciebie – powiedział chłopak.
Syriusz usiadł koło panny Meadowes i zaczął ją adorować, a w odwecie dostał od niej w twarz. Łapa złapał się za twarz
- Auć. Za co to było? – spytał niewinnie
- Sam sobie przypomnij.
W tym czasie przyszedł Remus i Peter
- Lily wzywają nas do przedziału dla prefektów. – powiedział poważnie. Ruda wstała i podążyła za przyjacielem.

***

Peter siedział z Rogaczem i Łapą oraz Dorcas w przedziale, on jak to on ciągle jadł. Dorcas porządnie zdenerwowana przez Blacka zaczęła się tak na niego wydzierać, że biedny Glizdogon wypuścił ciastko na podłogę i wystraszony schował się za Jelonkiem.
Syriusz spojrzał na zdenerwowaną Dori
- Kiedy się złościsz to bardzo ładnie wyglądasz, złotko – powiedział gryfon, Dorcas wzięła z torby figurkę, której szczerze mówiąc nienawidziła i rzuciła nią w Łapę a on zwinnie uniknął, Glizdek nie miał tyle szczęścia co jego przyjaciel.  Sięgając po swoje ciastko dostał w głowę aniołkiem.

Podróż minęła szybko, tak samo jak uczta powitalna. 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii